Aktualności
Studenci
Doktoranci
Pracownicy

Ach, co to był za mecz...

Rozpoczęła się pierwsza rozgrywka. Studentki, nieprzypadkowo ubrane w czerwone koszulki, walczyły zaciekle z drużyną czarnych - męskich przeciwników; dopingowane okrzykami "laski gola". Po ciężkiej walce wynik ustalił się na 6 do 3 dla naszych wspaniałych dziewczyn!. W drużynie nie-studentek zdecydowanie wyróżniał się w ataku kapitan, Tymon herbu Mały-Ecki. W drużynie naszych wspaniałych białogłów prowadzącą, dosłownie i w przenośni, była Magdalena von Winkelrode, z drugiego roku, która (dowiedzieliśmy się nieoficjalnie) już po pierwszej połowie meczu otrzymała telefonicznie propozycję nie-do-odrzucenia z zagranicy i najprawdopodobniej w przyszłym sezonie bedziemy mogli zobaczyć ją w jednej z czołowych drużyn ligi holenderskiej.

Po krótkiej przerwie przyszła pora na drugi mecz. Tym razem przeciwko "wykładowcom" w polu stanęli dzielni i zaprawieni w bojach studenci. Kibice płci wszelakiej, w dobrych nastrojach, między innymi dzięki napojom rozweselającym, oczywiście typu "woda źródlana", ostro dopingowali naszych wilisiowych zawodników z obu drużyn. Patrząc na wynik nie można mówić o przypadku, wykładowcy zostali zmiażdżeni. Nie pomogły nawet rzuty karne. Przyczyny ich porażki należy doszukiwać się w tym, że piłka była tendencyjna a sędzia był (przypadkowo) studentem.

Najważniejsze, że wszyscy dobrze się bawili, bo kto potrafi stworzyć tak wspaniała atmosferę jak nie WILiŚ. Na wyczerpanych zawodników i wytrwałych kibiców, czekały kiełbaski i płyny dla ochłody. Na ławeczce, przy promieniach majowego słońca, ze zlocistym napojem w ręku, można było zasłużenie odpocząć.

Kto nie był, niech żałuje. Do zobaczenia w przyszłym roku!

(tekst: Magdalena Fugiel, Rafał Osowski, M.K. Jasina)










(fot. Michał Hirsz, M.K. Jasina)



Aby móc korzystać z funkcjonalności należy zainstalować wtyczkę Flash.